Reklama
Reklama
Portal e-usług bibliotecznych
Reklama
Zakup nowości wydawniczych do bibliotek
Reklama
Zapraszamy do korzystania z e-booków - libra.ibuk.pl
Reklama
Reklama

Licznik odwiedzin

Dzisiaj39
Wczoraj111
W tym tygodniu621
W tym miesiącu2084
Ogółem180948
Naszą witrynę przegląda teraz 24 gości 

Pomieszczenia Biblioteki

Ognie na Zielone Święta - Aniela Gut-Stapińska

 Wprzódziej, downo Pon Bóg ni mioł jesce Syna Swojego Poniezusa, ba jacy był som z Duchem Świętym w niebie. Jak trza było zajrzeć na ziym, co ludzie robiom, to wysyłoł Ducha Świętego, no hale coz, na nogak z nieba źle było złazić, ba go przemienioł w gołębia i to bielućkiego. To se ten Duk Święty furcoł z nieba ślicnie, piyknie i zazieroł na ludzi, jako mu Pon Bóg przykozoł.

Tak było do casu, a poniekieli Duk Święty troske sie ozonacył i tak mu się to furkanie zwidziało, ze sie ino zabowioł, jabo sie choćkie całymi godzinami huśtoł na gałęzi smrekowej do słonecka.

Pon Bóg sie zamorkociył na niego barz i pedzioł tak:─ wies ty co mój Duchu Święty, dom ci taki ogienecek do dziubecka i bes se śnim goniył ponad światem i do ludzi bedzies zaziyroł, a mnie będzie na cie poziorno z nieba, bo mi straśnie luto w sercu, jak cie z oców stracem.

                Neji co się nie robi, polecioł Duk Święty na ziem i leci, i leci, a tu patrzy, stoi grochowina w kopie ─ no i Duchowi Świętemu okropnie przysed na smak grok i pomyśloł w sobie:─ dziubne se troske, cozby nie, zeć haw hoćjek Święty Duk, to przecie tego nik nie widzi.

                Co se fciol dziubnąć, to mu ogienicek był na przeskodzie. Połozył se go na wiyrchu kopy, coby go Pon Bóg z oców nie straciył i heboj dziubać grok.

                Neji dobrze, nie bardzo, co sie nie robi, grochowina pomalućku zatlyła sie od ogienecka, a kie sie Duk Święty spostrzóg, polyła sie na dobre. Co się biydny Duk Święty nagoniył, nazazieroł, nachipkoł w ogień, ogienecek coroz to nizej wpadowoł w kope. Jaz Duk Święty zanarzekoł:

─ Panie Boze! Pocoześ mnie w gołębia przemienioł, a skoroś to zrobiył, toś mi móg figli z ogieneckiem nie robić.

                Wte mu sie na dobre zamarkociyło i furknon prosto Panu Bogu w niebo i pado:

─ Panie Boze! Zdrzymło mi sie na kopie grochowej, ogienecek mi z dziubecka wypod do kopy i kopa się zapolyła. Cok sie narobiył, cok sie naonacył, coby ogienecek z ognia wyrwać, halek nie zdołoł, inok se piórecka na sobie barz osmędziył.

─ Je─ podo Pon Bóg─ nie załuj mój Duchu Święty piórecek, co tam piórecka, skoroś se jacy grochu pojod.

Ludzie to uwidzieli, ze sie kopa zapolyła z nicego i ze ten gołąb nad tym ogniem lotoł, a pote prosto do nieba polecioł, tak syćka pedzieli wroz, ze to jakiś cud, jabo przykoz Boski i od tego casu fort i co roku od pradziadów polom ognie na Zielone Święta.



Share
drukuj Drukuj | powiadom znajomego Email | odwiedzin: 326
 

października

18

czwartek

Znajdź na stronie

Reklama
Reklama
Reklama
W jakich wydarzeniach organizowanych przez Bibliotekę chciałbyś wziąć udział?
 

Biblioteka w mediach

Copyright © 2018 Gminna Biblioteka Publiczna w Białym Dunajcu. Wszelkie prawa zastrzeżone.